piątek, 30 czerwca 2017

2017.06.30. Brody (30 km)

Długo biłem się z myślami. Bo i na dwóch kółkach na "poważnie" nie jeździłem ze 20 lat. Zresztą i owych dwóch kółek nie posiadałem. Kajak i woda dawały mi wszystko czego potrzebowałem do spędzania wolnego czasu. Jednak trochę finanse, trochę coraz większe problemy z logistyką popchnęły mnie do decyzji, że pora coś zmienić. Długo się nie zastanawiałem. Rower. Szybki zakup. Czy rozsądny i czy nie będę żałował? Czas pokaże. Wybór pada na wehikuł marki Kross. Model - Evado 3.0.


Jeszcze dzisiaj jazda próbna. Wika i ja. Kilka chodników, kilka ulic i już jesteśmy przy rogatkach Starachowic. Kurcze, tu wszędzie jest pod górkę. Akurat dzisiaj to i nie byle jaka górka była do pokonania. Stromo i długo. Wyjeżdżamy ulicą Zgodną i kierujemy się w kierunku zalewu na Brodach. Uczę się przerzutek, uczę się jazdy jakbym pierwszy raz siedział na rowerze.Raz pod górę innym razem w dół. Idzie nieźle. Postój przed mostem w Stykowie.


Rozlewisko ukazuje mi gdzie przebiega koryto Kamiennej. Powoli spuszczana jest woda z zalewu. Odsłania się w wielu miejscach to, co zalew na co dzień kryje w swoich głębinach.


Sesja zdjęciowa na wspomnianym moście i ruszamy wzdłuż zalewu w kierunku tamy. Kolejny postój przy moście już w Brodach. Majstruję przy ustawieniach siodełka, bo daje mi się we znaki.


Dalej przy Urzędzie Gminy, potem przy "Oczku". Do Starachowic wracamy drogą "42". Wiktoria odczuwa trudy podróży. Prawie 30 km w 2,5 godziny. Nic wielkiego, lecz dla takich rowerowych laików - wystarczająco. Nogi i tyłek obolałe, ale... chyba mi się spodoba...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz